Mag Pędzibimber wspomina stare dzieje

Gra fabularna

– Hik! – mag czknął, rozejrzał się po nieco rozmazanej dla niego okolicy i rozpoczął swe rozmyślania.

– Zastanawia mnie, jak to się dzieje, że którego to świata bym nie badał, wszędzie nic tylko łotrzyki, wojownicy i magowie. Ileż tych magów można spotkać na swej drodze?! Człowiek chce być oryginalny, pomagować coś dla uciechy pospólstwa, a tu się nie da! Co nie zrobię kroku to mag za rogiem. Co jest z tym światem?! – Jak się okazało mag wcale nie myślał, lecz dość głośno spekulował z powietrzem.

Pędzibimber wyjął opasały… bukłak, z którego pociągnął duży łyk wina. Następnie zaczął wertować mały podręcznik, gdzie była spisana historia od czasu pojawienia się dziwnego fenomenu powstania wielu światów. Jeden z zapisków głosił:

„Wiele światów MMO ma swoje korzenie w pierwotnej wersji gier, czyli w grach fabularnych.”

Mag niewzruszony skaczącymi literami, ciągnął swój monolog  – A tak, pamiętam coś takiego. Gdy to siedziało się ze znajomymi, wtedy jeszcze adeptami magii Uniwersytetu Magii Sklętej i grało w jakieś bajeczki. Trzeba było odgrywać role i takie tam. Widocznie już wtedy musiałem lubić dobre wino, skoro mi to umknęło…

Taaak, teraz sobie przypominam te cudowne lata siedemdziesiąte.  – mag przerwał zirytowany – ej, Ty tam, nie spać! Jeszcze nie skończyłem. – Jak się okazało mag swą złość wyładowywał na drzewie. – Co ja to?… A tak, gry fabularne! To było coś.

Wiesz co, jak Cię to nudzi to idź już, teraz mam zamiar nieco o historii poopowiadać. Nawet taki zabytek jak ja nie lubi o starych dziejach słuchać więc rozumiem… wolę opowiadać.dodał pod nosem.

-Wracając. Lata ’70, tak, to wtedy powstała gra fabularna Dungeons&Dragons. O ile się nie mylę, to w 1974 było. To nas nakłoniło do zabawy. To te nicponie zmajstrowały magów, łotrzyków i inne dziwactwa. Jeszcze wcześniej było coś o nazwie Kolczuga, nie wiem skąd oni to wzięli i jakich trunków próbowali, ale o jakichś elfach i krasnoludach pisać zaczęli. Ludziom się to spodobać musiało, bo teraz się namnożyło tego jak zająców.

Pamiętam, początkowo się grało w wersje papierowe. Kośćmi się rzucało, coraz więcej ludzi tak robiło. Potem weszły takie maszyny cudaczne – komputery – i cała rozgrywka została zastąpiona wersjami cyfrowymi. Wtedy to powstało tak dużo światów do badania, że nasz rektor myślał, że to koniec świata. Phi, jak teraz pomyślę, co tam koniec takiego jednego świata, jak miliony innych jest dostępna. No, tak czy siak, wszystkie te gry komputerowe kopiowały gry fabularne. Tak, to ma sens, że tyle tych magów i łotrzyków dookoła. Aż strach sakiewkę trzymać na wierzchu. – Nagle dało się słyszeć  delikatne chrapanie wydawane przez maga. Pędzibimber widocznie zużył cała swą energię na opowieść, której słuchał tylko wiatr. Teraz pora, by odpoczął i pozwolił wyparować procentom.

Osoby, które chciałyby poczytać nieco więcej o historii gier fabularnych w tradycyjnej formie, mogą zajrzeć tutaj. Ładnie i dość szczegółowo opisane jak to było z tymi grami fabularnymi.


Dodaj komentarz